JAZDA SANIAMI

Middendorff odbył właśnie taką autentyczną jazdę saniami do Tutuchańska, gdzie miał.dokonać wierceń i pomiarów. Psy szły wśród ustawicznego pokrzyki­wania. Opieszałe ponaglano po imieniu. Potem im gro­żono, a dopiero gdy i to nie pomagało, puszczano w ruch nahaj. Jeśli zaś zwierzęta były tak wyczerpane z sił, że nawet batożenie nie pomagało, próbowano w nich podstępem wzbudzić ‘nowe siły. Wołano: „za­jąc, zając, zając!” albo: „pardwa, pardwa, pardwa!”, mamiono je więc nie istniejącymi obiektami polowania.

Cześć ! Jestem Adrian i prowadzenie tego serwisu to moja wielka pasja. Na modelarstwie i wędkarstwie znam się jak mało kto dlatego chcę dzielić się z Wami moim doświadczeniem. Zapraszam do czytania!